Jak śmiesz tu przychodzić? Co ty tu robisz? Wynoś się stąd, zanim pani Mukadder i pani Beyza cię zobaczą. Nie zakłócaj naszego spokoju. Zadzwonił do mnie pan Cihan.

Miał coś do powiedzenia o pracy. Kto tam, Fadime? Hancer! Usiądź. Poczekaj, ciociu. Pokażę jej miejsce. Co ty znowu wyprawiasz? Jak śmiesz przychodzić do mojego domu? Nie zamierzałem jej wpuszczać, ale powiedziała, że pan Cihan ją wołał. Przepraszam. Wejdź. Czas na kolację. Mam nadzieję, że nie zmusiłem cię do odejścia od stołu. Spokojnie. Chyba porozmawiamy o fundamencie. Lista darczyńców fundacji. Będziesz potrzebować bilansu i dokonanych wpłat. Chcę, żebyś przygotował plan pracy na ten rok. Roczny budżet, nowe darowizny i nowe cele. Wpisz wszystko do arkusza kalkulacyjnego.

Nie muszę ci mówić, że musisz to zrobić na komputerze. Dobrze, przygotuję plik tak, jak chcesz. Chcę, żeby był gotowy na jutro rano. To niemożliwe. Dlaczego? Nie wiem, jak to zrobić. Muszę się najpierw tego nauczyć. Na pewno w drodze na spotkanie pomyślałeś sobie, że musisz dużo wiedzieć, żeby wykonywać tę pracę. Nakręcili cię, ale nie powiedzieli, co masz robić. Powiem ci. Niekończące się spotkania, pliki na biurku. Odpowiedzialność wielu osób. To praca wymagająca doświadczenia.

Nie chcesz przecież nikogo zawstydzić, prawda? Masz jeszcze czas. Gdybym był tobą, odłożyłbym swoje uczucia na bok i dał sobie spokój. Zrób to albo giń. Czekam na odpowiedź. Jestem pewien, że znajdziesz mądrą odpowiedź. Poddajesz się? Poczekaj. Jutro jest inny dzień. Uwierz mi. Każdy dzień może być cudem. Lata praktyki medycznej nauczyły mnie tego. Tam, gdzie kończy się nadzieja, może pojawić się nowe życie. Dziękuję za radę. Będę o niej pamiętać. Plik będzie na twoim biurku jutro rano.
