To już zaczyna się robić kompletnie zagmatwane, jak przysłowiowy arabski galimatias. Zgniłą ranę trzeba po prostu odciąć.
Hançer powinna doświadczyć takiego bólu, żeby sama zajęła się własnym cierpieniem.
Wezwała mnie pani, pani Beyza? O co chodzi? Gülsüm, dlaczego ty wciąż tu jesteś?
Czy nie powiedzieliśmy ci, żebyś jutro spakowała się i odeszła?
Spokojnie, odejdę, tylko jeszcze nie znalazłam miejsca, gdzie mogłabym się zatrzymać.
Aha, czyli robisz sobie, co chcesz, jesz za darmo i jeszcze narzekasz?
Możesz spać na ulicy albo na mrozie — zupełnie mnie to nie obchodzi. Pakuj swoje rzeczy i wynoś się stąd, szybko!

Gülsüm, dlaczego jeszcze tu stoisz? Idź już! Mówię ci, idź! Nie rozumiesz?
Pani Beyzo, ja zawiniłam, ale proszę, nie róbcie tego… błagam, nie wyrzucajcie mnie.
Możesz błagać ile chcesz, to nic nie da. Wstawaj, rusz się!
Popełniłam błąd, okażcie wielkoduszność, wybaczcie mi. To miejsce było dla mnie jak dom, gdzie ja pójdę?
Obiecuję, zrobię wszystko, czego chcecie, nigdy się nie sprzeciwię. Każcie mi umrzeć — umrę, ale nie potrafię odebrać komuś życia. Nawet jeśli to mój wróg.
Co ty, jesteś głupia? Kto ci kazał zabić Hançer? Chodzi o dziecko, które nosi. Chcę to zrobić, żeby ją zniszczyć. Niech wpadnie w takie kłopoty, że nie będzie mogła się z nich podnieść.
Czyli nie mam nikogo zabijać? Jesteś naiwna?
Gdyby coś stało się Hançer, kto byłby pierwszy podejrzany? Oczywiście ja. Myślisz, że tak łatwo bym się wystawiła?
Załatwimy to czysto — nikt niczego nie zrozumie.
Dzień dobry, miłej pracy.
Dzień dobry… wyglądasz na bardzo szczęśliwą. Znalazłaś jakąś dobrą pracę?
Nie, nie odchodzę. Już nie muszę.
Jak to?
Wczoraj pani Beyza mnie wezwała i poprosiła, żebym została. Bardzo żałowała, że mnie wyrzuciła.
Co ja bym bez ciebie zrobiła? Jesteś moją prawą ręką. Wiesz, powiedziałam to w złości. Nawet mój syn patrzył tak niewinnie… „Nie odchodź, Gülsüm” — gdybyś widziała, jak mnie prosił.
Ja też się już przyzwyczaiłam, więc nie przeciągałam sprawy — zostałam.
I dobrze zrobiłaś.
No dobrze, pani Mukadder, koniec gadania — przygotujcie śniadanie.
Fadime, pani Beyza cię wzywała.
Ty zajmij się stołem, ja się tym zajmę.
Przyniosłem zamówienie.
Dziękuję. Co to jest?
Zachciało mi się böreka, więc zamówiłam. Po tym wszystkim byłam zestresowana, pomyślałam, że coś słodkiego dobrze mi zrobi. Smacznego.
Otwórz butelkę ostrożnie. Uważaj, żeby nic się nie rozlało. Łyżką posyp to na wierzch böreka, a potem dodaj dużo cukru pudru, żeby nic nie było widać.

Zrobiliśmy coś, ale mam nadzieję, że to się na nas nie obróci.
Bo jeśli ja spłonę, pociągnę cię za sobą.
Pani Beyzo?
Tak?
Czy wszystko gotowe? Udało się?
Zrobiłam dokładnie tak, jak pani kazała.
Dobrze. Zanieś to szybko.