Mukadder ucięła rozmowę natychmiast, nawet nie patrząc na Sinem.
– Kiedy ja tu jestem, ty milczysz. Idź na dół i przygotuj coś do jedzenia. Bejza musi odzyskać siły.
Sinem posłusznie opuściła głowę i wyszła. W jej oczach pozostał jednak niepokój – rozumiała więcej, niż wolno jej było powiedzieć.

Gdy drzwi się zamknęły, w pokoju zapadła cisza.
Mukadder nachyliła się nad Bejzą.
– Nie chciałam cię przy niej strofować, ale miała rację. Nie możesz tak myśleć. To dziecko jest darem.
Bejza spojrzała na nią ze łzami w oczach.
– Ja też chcę wziąć mojego syna w ramiona… ale nie urodzę go jako nieślubnego dziecka.
Mukadder wyprostowała się.
– Oczywiście, że nie. Weźmiecie ślub.
Bejza uśmiechnęła się gorzko.
– On nie zostawi swojej żony.
– Mój syn nie zrezygnuje z własnego dziecka – odpowiedziała chłodno Mukadder. – Musisz być cierpliwa.
W tym samym czasie Cihan zabrał Hancer do sypialni. Między nimi narastało napięcie.
– Dlaczego mnie nie słuchasz? – zapytał ostro.
Hancer przeprosiła, ale nie ustąpiła.
– Gdyby chodziło o niewinne dziecko, też byś odszedł?

Rozmowa zmieniła się w emocjonalne starcie, które nagle opadło. Cihan przyciągnął ją do siebie.
– Po prostu bądź przy mnie – powiedział cicho.
Tymczasem w mieszkaniu Cemila i Deryi wybuchła kolejna kłótnia.
Cemil chciał odejść, ale Derya w napadzie gniewu uderzyła go patelnią. Mężczyzna upadł, a przez chwilę wszyscy myśleli, że nie żyje. Gdy odzyskał przytomność, jego zachowanie stało się dziwnie uległe.
W rezydencji sytuacja stawała się coraz bardziej napięta.
Cihan stanął przed Bejzą.

– Nie dokonasz aborcji mojego dziecka.
Bejza spojrzała na niego zimno.
– W takim razie się ze mną ożenisz. Jeśli nie – jutro to dziecko przestanie istnieć.
– Kocham moją żonę – odpowiedział bez wahania.
Bejza przyjęła to spokojnie, choć w jej oczach coś pękło.
– Masz trzy dni. Wybierz: dziecko albo miłość.
Następnego dnia Mukadder ogłosiła służbie, że Bejza zostaje w rezydencji na stałe.
– Nosi pod sercem dziedzica rodu – powiedziała stanowczo. – I nikt nie ma prawa mówić o tym Hancer.
W kuchni zapadła cisza.
To nie była zwykła cisza – to był początek wojny.