
Szokująca ciąża Yoncy i bezlitosne ultimatum teściowej! Czy Hancer ucieknie z rezydencji?
Yonca wchodzi do salonu spokojnym krokiem, ale zatrzymuje się natychmiast, gdy dostrzega Beyzę. Ta stoi na środku pomieszczenia, nieruchoma, z rękami splecionymi za plecami. Jej wzrok jest ostry i przenikliwy.
— O co chodzi? Dlaczego tak się na mnie patrzysz? — pyta Yonca.
Beyza robi krok do przodu.
— Wiem, dlaczego tak długo siedziałaś w łazience.
Yonca unosi brew i śmieje się krótko.
— Naprawdę? To twój największy problem?
— Przestań grać — ucina Beyza, wyciągając test ciążowy. — Znalazłam to w koszu.
Zapada cisza. Yonca patrzy na test, potem na Beyzę. Jej twarz pozostaje spokojna. Podchodzi bliżej, odbiera test i prowadzi ją do kanapy.
— Usiądź.
Beyza cofa rękę.
— Kiedy chciałaś mi powiedzieć? Aż będzie za późno?
Yonca wzdycha.
— Dopiero się dowiedziałam.
— Czy to dziecko mojego ojca?
Yonca prostuje się gwałtownie.
— Co to za pytanie?
— Bardzo dobre. Znam cię.
W oczach Yoncy pojawia się gniew.
— Uważaj, co mówisz. Zaczęłam nowe życie z twoim ojcem.
— Oszczędź mi tego. Lepiej powiedz, kiedy się tego pozbędziesz.
Yonca zastyga.
— Chcę urodzić to dziecko.
Beyza wybucha.
— Oszalałaś? Mam trzydzieści lat i mam dostać rodzeństwo?!
— Twój ojciec ma prawo wiedzieć — odpowiada Yonca spokojnie.
— Nie powiesz mu! — syczy Beyza. — Rozwiążemy to jak poprzednio.
— Nie masz prawa decydować — odpowiada Yonca twardo.
— Zabiję cię… — syczy Beyza.
W tym momencie do salonu wchodzi Nusret. Yonca natychmiast zmienia ton i udaje spokój, po czym wychodzi. Nusret zauważa napięcie, ale nie dostaje odpowiedzi.
Po chwili Yonca wraca. Konflikt wybucha na nowo, aż Nusret przerywa:
— Czy nie mówiłem, że nie chcę kłótni?!
Yonca patrzy na Beyzę.
— Twoja córka jest o mnie zazdrosna.
— Zazdrosna? — prycha Beyza.
Yonca zwraca się do Nusreta:
— Jestem w ciąży.
Zapada cisza.
— Będziemy mieli dziecko.
Nusret jest w szoku, ale Yonca potwierdza wszystko. Beyza reaguje pogardą i oskarżeniami, co doprowadza do kolejnej kłótni. Nusret w końcu wychodzi, nie wytrzymując napięcia.
Następnego dnia Yonca nie może się z nim skontaktować. Beyza sugeruje, że uciekł. Nagle Nusret wraca.
— Podjąłem decyzję — mówi.
Beyza jest pewna, że to koniec, ale Nusret ją ucina:
— Nikt nigdzie się nie wybiera. To moje dziecko i wezmę odpowiedzialność.
Patrzy na Yoncę:
— Zarezerwujmy datę ślubu.
Yonca jest szczęśliwa, a Beyza wściekła.
W międzyczasie Hancer rozmawia z Cihanem o swoich lękach. Przyznaje, że się boi i nie czuje gotowa. Cihan okazuje zrozumienie i mówi, że poczeka, aż będzie gotowa.
Później Hancer spotyka Mukadder, która grozi jej i jasno daje do zrozumienia, że nie zaakceptuje jej w rodzinie.
Cihan jednak staje po stronie żony:
— Jesteś moją żoną. Będziemy razem.
Zapowiada też rodzinne zdjęcie, w którym Hancer ma uczestniczyć.
Następnego dnia Mukadder ponownie ją upokarza, mówiąc, że nie ma dla niej miejsca w rodzinie ani w domu.
Hancer jest załamana, ale rozmowa z Deryą i Sinem dodaje jej siły. Namawiają ją, by się nie poddawała.
Na końcu Hancer podejmuje decyzję:
zostaje w rezydencji — dla Cihana.