Dzień dobry. Co to jest? Wyglądacie ładnie. Myślałem, że wam się podoba.
Za każdym razem, gdy na to spojrzysz, przypomnisz sobie, jaką piękną parą byliście. Pozwól mi zdecydować, co postawić na moim biurku.

Czemu się złościsz? Chciałem tylko zrobić gest. Jesteśmy kulturalnymi ludźmi, wiesz.
– Wychodzisz?
– Mam pliki, będę pracować w domu. Coś nie tak?
Czy Cihan coś zrobił? Co jeszcze może zrobić? Wczorajsza noc wystarczyła. Przepraszam, bardzo nam wstyd za ciebie i Sılę.
Miał być miły rodzinny obiad, ale wszystko poszło na marne. Nie bądź taki.
Nie martw się o nas. Myślę, że byłoby lepiej, gdybyś przestał być uparty i poszedł do swojego kąta.
– Idę w tamtą stronę. Będę ci towarzyszył.
– Dobrze.
Melih musiał to tu zostawić.
Umieram z głodu. Zacznę jeść, nawet nie zmieniając ubrania.
Zobacz, co Melih nam kupił, kochanie. Jak możemy mu dziękować?
– Cześć, Melih.
– Wszystko w porządku, Hancer?
– Przyjadę po ciebie i pojedziemy razem do domu, jeśli chcesz.
– Już jestem w domu.

Dobra, idę. Potrzebujesz czegoś? Nie, zakupy już robiliśmy wczoraj. W domu jest jedzenie. Zjesz to.
– Zjesz coś?
– Jem ciastko, które przyniosłeś. Bardzo dziękuję. Dziękuję, wujku Melih!
Jakie ciasto? To, które jemy z cukrem pudrem. Zostawiłeś je pod drzwiami.
Nic nie przyniosłem.
– Jesteś pewien, że to nasze?
– Tak, wisiało na klamce.
Dostawca chyba pomylił adres. Ja im zapłacę, ty będziesz jadł.
Hancer? Słyszysz mnie? Musiałem to szybko zjeść.
To tłuste ciasto. Zadzwonię później. Dobra, uważaj.
Potrzebuję świeżego powietrza.
Chyba lepiej będzie, jeśli wyjdę. Powinienem wyjść.
Mój żołądek!
Co jest nie tak z moim żołądkiem? Co się nagle stało?
Kajdanki! Kajdanki.
Hancer. Otwórz oczy.
Hancer zemdlał w altanie. Cihan tam jest. Boże, chroń ją!
Oktay! Otwórz drzwi, Oktay.

Co się dzieje? Po co się zebraliście? Co robi Cihan?
Widziałeś, co się stało? Hancer zemdlała. Cihan poszedł jej pomóc.
Boże, chroń ich. Mam nadzieję, że dziecku i Hancerowi nic się nie stanie.
Wyszła za mąż, ale nie mogliśmy się jej pozbyć. Każdy kłopot nas spotyka.
Aż tak źle, Aysu? Z tego, co widziałam z daleka, tak to wyglądało. Boże broń.