– To oczywiste. Twój wujek i Beyza go porwali.
– Myślisz, że o tym nie pomyślałem? To dlaczego nie powiedziałeś policji o teście? Myślisz, że to wszystko zbieg okoliczności? Rano w dniu testu dziecko zniknęło. Myślisz, że tak łatwo ujawnić moją prywatność?
– Nie, masz rację. Ale wszystko na nich wskazuje. Mówiłeś mi dziś rano, że Beyza i jej ojciec szykują się do wyjścia. Czy nie mogli zatrudnić osoby błąkającej się po ogrodzie? Może mieli się z nimi spotkać po wyjściu z domu, a potem może odzyskaliby dziecko. Biorąc pod uwagę wszystko, co się wydarzyło, to wszystko jest możliwe.
– Hancer jest tutaj. Ma coś ważnego do powiedzenia.

– Wpuść ją.
– Chce, żeby wszyscy usłyszeli, co ma do powiedzenia. Jest w salonie.
– Po co przyszłaś? Żeby patrzeć, jak cierpię? Moje dziecko zaginęło. Dlaczego się w to wtrącasz?
– Wkrótce się dowiesz.
– Zebrałeś tu wszystkich. Słyszałem, że chcesz coś powiedzieć.
– Zaprosiłam tu wszystkich, bo to, co mam do powiedzenia, dotyczy wszystkich. Ukryłam coś przed tobą wczoraj wieczorem, Cihan. Nie miałam złych zamiarów. Nie wiedziałam, że tak to się potoczy.
– Co masz na myśli mówiąc „wczoraj wieczorem”? Co robiłaś z moim mężem?
– Mówiłaś, że ktoś może być w ogrodzie.
– Miałam wtedy gościa. Przybyła tuż przed tobą. Powiedziała, że czeka na Beyzę.
– Kto to był?
– To była Yonca.
– Dlaczego mi nie powiedziałaś?
– Wyglądała na bardzo zdenerwowaną. Nie chciała, żebym ci powiedziała, że przyszła, bo bała się, że pani Mukadder wyrzuci ją z domu. Chciała zobaczyć Beyzę. Bała się, że jej nie pozwoli. Było mi jej żal. Powiedziała, że chce pożyczyć od niej pieniądze. Miałam zamiar jej pożyczyć pieniądze. Poszłam do bankomatu. Kiedy wróciłam, jej nie było.
– Dlaczego opowiadasz tę historię? Jaki masz zamiar?
– Zaraz zrozumiesz. Zrozumiesz, dlaczego ci to opowiadam. Trzymała czarną torbę bez kółek. Torbę podróżną. Torbę poziomą.
– Pani Beyza miała torbę dokładnie taką, jak opisałeś.
– Tak. Myślę, że było w niej dziecko.
– Czy jesteś pewna, Hancer? Czy Yonca zabrała dziecko?
– Nie widziałam dziecka. Wydało mi się dziwne, że Yonca kręciła się po naszym ogrodzie późno w nocy. Teraz zaczynam wszystko rozumieć. Zgadzam się. Wzięła torbę z pokoju, włożyła do niej dziecko i zabrała je stąd. Tak to się stało. Nie słyszałam płaczu dziecka i go nie widziałam. Gdybym widziała, odebrałabym jej maleństwo.
– O jakiej Yonce mówisz? Beyza nie widziała Yoncy od miesięcy. Ona to zmyśla!
– Co? Przyjaciółka Beyzy. Bała się twojej matki i szukała u niej schronienia.
– Ta kobieta patrzy ci w oczy i oczernia twoją żonę oraz matkę. Wczoraj wieczorem ktoś był w ogrodzie, wujku. Ona to zmyśla, wykorzystując ten fakt! Yonca nie zna Hancer. Jak mogłaby prosić ją o pomoc? Ona chce, żebym w twoich oczach wyglądała na winną.
– Poszłam wczoraj wieczorem do bankomatu, żeby wypłacić pieniądze. Kiedy wróciłam, już jej nie było.
– Teraz wymyślasz to kłamstwo? Zmyślasz! Twoje dziecko zaginęło. Mówię, że mogło zostać porwane. Próbuję ci pomóc. Yonca mogła go porwać. Normalnie cieszyłabyś się, że masz jakiś trop. Nie rozumiem, dlaczego oskarżasz mnie o kłamstwo. Przepraszam, że nie zrozumiałam wcześniej, że Yonca mogłaby zrobić coś takiego. Jestem gotowa zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby niewinne dziecko się odnalazło.
– Niewinne dziecko? To jego syn! Wstydź się ze względu na dziecko, które sama nosisz. Wciąż próbujesz uwieść żonatego mężczyznę.
– Zamknij jej usta!
– Dojdź do siebie! Cokolwiek zrobisz, musisz przyznać, że to ja urodziłam to dziecko!
– Proszę, idź już, Hancer. Zrobi się brzydko.
– Nie boję się nikogo.
– Proszę, Hancer! Czy nie rozumiesz, że Beyza szaleje, kiedy cię widzi? Jej gniew nie ustąpi. Jeśli nie martwisz się o siebie, pomyśl przynajmniej o swoim dziecku.
– Nie uciekaj, oszczerczyni! Oczerniłaś mnie i wychodzisz.
– Dość! Fadime, sprawdź, czy czarna torba, o której wspomniała Hancer, jest w pokoju Beyzy.
– Jak możesz jej wierzyć?
– Dokładnie wiem, jak rozwiązać ten problem.